Zawsze wałkuję na swoich zajęciach, że samo bieganie czy oklepane „wybieganie psa” bardzo często nie rozwiązuje problemu i nie realizuje jego potrzeb. Jasne — ruch jest ważny, ale u wielu psów jeszcze ważniejsza okazuje się praca umysłowa i możliwość używania nosa.
Pies poznaje świat w największym stopniu przez zapach. Dla niego węszenie to nie dodatek do spaceru, tylko naturalna potrzeba. Właśnie dlatego psy, które mają możliwość pracy nosem, eksploracji terenu czy rozwiązywania prostych zadań, są zazwyczaj spokojniejsze, bardziej skupione i mniej sfrustrowane.
Coraz więcej badań potwierdza to, o czym ogarnięci trenerzy i behawioryści mówią od dawna. Psy uczestniczące w zajęciach węchowych lepiej radzą sobie ze stresem i emocjami niż psy, których aktywność opiera się wyłącznie na ruchu fizycznym. Takie wnioski pojawiają się między innymi w badaniach publikowanych w „Applied Animal Behaviour Science”.
Na swoich treningach bardzo często przeplatam klasyczne ćwiczenia posłuszeństwa aktywnością węchową i różnymi zadaniami angażującymi psi mózg. I naprawdę często widać ogromną różnicę — pies, który po godzinie biegania dalej „nakręca się” coraz bardziej, po kilku minutach sensownej pracy nosem potrafi się wyciszyć i lepiej skoncentrować.
Jeszcze bardziej wartościowe staje się tropienie wykonywane w kooperacji z opiekunem. Taka wspólna praca nie tylko pozwala psu realizować naturalne potrzeby, ale też mocno buduje relację i współpracę. Bardzo często właśnie podczas tropienia psy zaczynają dużo bardziej świadomie pracować z człowiekiem, a przy okazji zyskują większą pewność siebie i stabilność emocjonalną.
Oczywiście trzeba też pamiętać, że zajęcia węchowe muszą być po prostu atrakcyjne dla konkretnego psa. Nie każda forma będzie jarała każdego psijaciela. Jeden pies pokocha tropienie, drugi bardziej inne formy szukania przedmiotów, a trzeci po pięciu minutach stwierdzi, że jednak woli negocjować stawkę w smaczkach. Dlatego warto obserwować psa i dobierać aktywności tak, żeby faktycznie sprawiały mu frajdę, a nie były tylko „zadaniem do odbębnienia”.
Dlatego zawsze powtarzam kursantom, że szczęśliwy i zrównoważony pies to nie tylko pies zmęczony fizycznie, ale przede wszystkim taki, który ma możliwość myślenia, analizowania i używania nosa i dla którego jego opiekun nie jest nudny.




