Często ludzie, którzy trafiają do mnie z problemem behawioralnym swojego psa, mówią: „Tylko skąd ja mam na to wszystko wziąć czas? Nie mam czasu dla psa”. ![]()
![]()
I wtedy czasami okazuje się, że pies spędza osiem czy więcej godzin sam w domu, a po powrocie opiekuna dostaje maksymalnie godzinę spaceru w ratach, często wokół bloku, i trochę uwagi pomiędzy innymi obowiązkami.
Ja osobiście mieszkam sam z dwoma psami zupełnie różnymi temperamentami w różnym wieku i o różnych potrzebach. Nikt mnie w tej opiece nie wyręcza. To ja zajmuję się wszystkim: karmieniem, spacerami, zabawą, pracą z nimi, weterynarzem i całą resztą codzienności. Oczywiście mnie również czasami tego czasu brakuje. Mam pracę, swoje obowiązki i własne życie. Tyle że staram się i organizuję ten czas tak, żeby moje psy miały w nim swoje miejsce.
Czasami moje dni naprawdę wyglądają tak, jakbym żył wyłącznie z psami.
Ale przecież właśnie po to są w moim życiu.
Nie chodzi oczywiście o to, żeby popaść w obłęd i każdą wolną minutę spędzać z psem. Chodzi o coś znacznie prostszego. Jeżeli bierzemy psa do swojego domu, to chyba po to, żeby z nim żyć i spędzać z nim czas.
Pies przecież nie prosił się do nas.
To my go wybraliśmy.
Wiele problemów, z którymi ludzie przychodzą do mnie, wymaga przede wszystkim uporządkowania codziennego życia psa: odpowiedniej rutyny, większej ilości wspólnego czasu, dłuższych spacerów, aktywności, odpoczynku i przewidywalności. Czasami rzeczywiście można dojść do takiego zaułka, w którym człowiek nie wie już, jak z tego wyjść. I wtedy trzeba krok po kroku odbudować równowagę.
Ale warto zacząć od jednej rzeczy: uczciwie odpowiedzieć sobie, ile czasu naprawdę poświęcam swojemu psu.
Bo brak czasu może się zdarzyć. Każdemu.
Nie powinien jednak być stałą wymówką. Bo to często właśnie ten brak czasu generuje problemy w życiu z psem.
A jeśli naprawdę nie mamy czasu, nie chcemy go organizować i spędzanie go z psem nie daje nam żadnej satysfakcji, to być może pies po prostu nie jest dla nas.
I to jest znacznie lepsze rozwiązanie niż wziąć psa, a później przez kilkanaście lat próbować znaleźć dla niego czas.




